Wciąż w przedwiośniu?

20 marca 2026
nowe początki napisane na maszynie, po lewo logo Dobrymi słowami

Czy „Przedwiośnie” jest dziś aktualne? Bardziej niż byśmy chcieli


Kiedy sięgamy po Przedwiośnie autorstwa Stefana Żeromskiego, łatwo ulec wrażeniu, że to „kolejna szkolna lektura”. Taka, którą trzeba omówić, zaliczyć, zapamiętać najważniejsze wątki i iść dalej.

A jednak bardzo szybko okazuje się, że to książka, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Rezonuje. Stawia pytania.

W pracy z osobami w edukacji domowej widzę to szczególnie wyraźnie.
Nasze spotkania wokół Przedwiośnia rzadko są „łatwe” – i to w najlepszym możliwym sensie.

Od marzeń do rzeczywistości

Zaczynamy zwykle od znanych motywów: szklanych domów, wizji nowoczesnego państwa, nadziei na to, że odzyskana wolność rozwiąże wszystkie problemy.

To moment, w którym lektura wydaje się jeszcze bezpieczna – trochę odległa, trochę „historyczna”.

Ale potem przychodzi zderzenie.

Bo Żeromski bardzo szybko odbiera nas ze złudzeń: pokazuje rzeczywistość pełną napięć, nierówności i chaosu. Świat, w którym formalnie wszystko już się wydarzyło - wolność została odzyskana - a mimo to nic nie działa tak, jak powinno.

Wolność jako zadanie

Najmocniej wybrzmiewa jedna myśl: wolność nie jest nagrodą. Jest zadaniem.

To zdanie zmienia sposób czytania tej powieści.

Bo nagle przestajemy myśleć o niej wyłącznie w kategoriach historycznych.
Zaczynamy widzieć proces: przejście od „nie mamy wolności” do „mamy, ale nie wiemy, co dalej”.

Żeromski pokazuje społeczeństwo, które:

  • nie potrafi się porozumieć,

  • nie umie budować wspólnoty,

  • zatrzymuje się na własnych racjach.

I w tym miejscu rozmowa z osobami uczniowskimi często przestaje dotyczyć tylko powieści.

Kiedy lektura przestaje być lekturą

W pewnym momencie pojawia się coś ważniejszego niż interpretacja. Myślenie.

Zamiast gotowych odpowiedzi – pytania:

  • Co my dzisiaj robimy z wolnością?

  • Czy naprawdę umiemy z niej korzystać?

  • Czy potrafimy budować coś wspólnie, mimo różnic?
     

To są momenty, w których literatura zaczyna naprawdę działać. Nie jest już materiałem do zaliczenia, staje się narzędziem rozumienia świata.

Wciąż w przedwiośniu?

Być może właśnie dlatego Przedwiośnie wciąż tak porusza.

Bo opisuje stan przejścia – moment, w którym coś się skończyło, ale nowe jeszcze nie działa. Mamy możliwości, ale brakuje nam języka, porozumienia, czasem odwagi lub chęci.

I może w tym sensie nadal jesteśmy „w przedwiośniu” - nie tylko jako społeczeństwo (które nie bardzo rozumie wolność i któremu daleko do prawdziwego spojrzenia obywatelskiego), lecz także indywidualnie.

Między tym, co już było, a tym, co dopiero próbujemy zbudować.

 

Joanna Ptasiewicz Dobrymi słowami

NIP: 7972076299  REGON: 389361498

kontakt@dobrymislowami.pl

727705003

©2026 Dobrymi słowami. Wszystkie prawa zastrzeżone.