Kiedy sięgamy po Przedwiośnie autorstwa Stefana Żeromskiego, łatwo ulec wrażeniu, że to „kolejna szkolna lektura”. Taka, którą trzeba omówić, zaliczyć, zapamiętać najważniejsze wątki i iść dalej.
A jednak bardzo szybko okazuje się, że to książka, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Rezonuje. Stawia pytania.
W pracy z osobami w edukacji domowej widzę to szczególnie wyraźnie.
Nasze spotkania wokół Przedwiośnia rzadko są „łatwe” – i to w najlepszym możliwym sensie.
Zaczynamy zwykle od znanych motywów: szklanych domów, wizji nowoczesnego państwa, nadziei na to, że odzyskana wolność rozwiąże wszystkie problemy.
To moment, w którym lektura wydaje się jeszcze bezpieczna – trochę odległa, trochę „historyczna”.
Ale potem przychodzi zderzenie.
Bo Żeromski bardzo szybko odbiera nas ze złudzeń: pokazuje rzeczywistość pełną napięć, nierówności i chaosu. Świat, w którym formalnie wszystko już się wydarzyło - wolność została odzyskana - a mimo to nic nie działa tak, jak powinno.
Najmocniej wybrzmiewa jedna myśl: wolność nie jest nagrodą. Jest zadaniem.
To zdanie zmienia sposób czytania tej powieści.
Bo nagle przestajemy myśleć o niej wyłącznie w kategoriach historycznych.
Zaczynamy widzieć proces: przejście od „nie mamy wolności” do „mamy, ale nie wiemy, co dalej”.
Żeromski pokazuje społeczeństwo, które:
nie potrafi się porozumieć,
nie umie budować wspólnoty,
zatrzymuje się na własnych racjach.
I w tym miejscu rozmowa z osobami uczniowskimi często przestaje dotyczyć tylko powieści.
W pewnym momencie pojawia się coś ważniejszego niż interpretacja. Myślenie.
Zamiast gotowych odpowiedzi – pytania:
Co my dzisiaj robimy z wolnością?
Czy naprawdę umiemy z niej korzystać?
Czy potrafimy budować coś wspólnie, mimo różnic?
To są momenty, w których literatura zaczyna naprawdę działać. Nie jest już materiałem do zaliczenia, staje się narzędziem rozumienia świata.
Być może właśnie dlatego Przedwiośnie wciąż tak porusza.
Bo opisuje stan przejścia – moment, w którym coś się skończyło, ale nowe jeszcze nie działa. Mamy możliwości, ale brakuje nam języka, porozumienia, czasem odwagi lub chęci.
I może w tym sensie nadal jesteśmy „w przedwiośniu” - nie tylko jako społeczeństwo (które nie bardzo rozumie wolność i któremu daleko do prawdziwego spojrzenia obywatelskiego), lecz także indywidualnie.
Między tym, co już było, a tym, co dopiero próbujemy zbudować.
Joanna Ptasiewicz Dobrymi słowami
NIP: 7972076299 REGON: 389361498
kontakt@dobrymislowami.pl
727705003
©2026 Dobrymi słowami. Wszystkie prawa zastrzeżone.